Recenzje Września 10'
11

Żołnierze Kosmosu 3: Grabieżca - Starship Troopers 3: Marauder (2008)
Żołnierze Kosmosu II - Starship Troopers 2: Hero of the Federation (2004)
Żołnierze Kosmosu - Starship Troopers (1997)
Skąd bierze się fascynacja Bollywoodem? (Publicystyka)
Edyta Bartoszewicz - Skłamałam (1997) (Teledyski)
Wschodnie obietnice - Eastern Promises (2007)
Trzy dni bez wyroku (1991)
Henryk V - Henry V (1989)
Niewiniątka - The Children’s Hour (1961)
Apartament - Wicker Park (2004)
Jestem (2005)


--= Więcej =--
(z ostatnich 6 miesięcy)

Facebook

Menu Główne
Moje Konto
Wyloguj

Szukaj



Chat


Nagrody Filmowe
Srebrne Kadry

Scenariusze

Śmiesznie :-)
Strasznie :0

Cytaty Filmowe

Quizy & Konkursy
Archiwum quizów

News

Dodaj News

Inne

Do Pobrania
Bannery & Reklamy

Użytkownicy Serwisu

Poleć Nas
Pogoda

Blogi filmowe
Filmowe konkret - słowo

Patron Medialny

Radio FTB

Radio Internetowe


Dystrybutorzy
Monolith Films
Monolith Plus
VISION
Anime Gate
Imperial – Cinepix
Kino Świat
Forum Film Poland

Wypożycz Film
Video World
TOP 20

Wyróżnienia
Katalog Gwiazdor


Widz widzowi wilkiem

Źródła autoportretu
Dzieło, które mogą Państwo podziwiać obok, wyszło spod mej własnej ręki. Dziękuję, dziękuję, zawsze wiedziałem, że zmarnowałem się na tej polonistyce. Przecież to widać, że drzemał we mnie rasowy grafik komputerowy. Malowidło przedstawia niżej podpisanego redaktora Sajgona w trakcie seansu filmowego. A w taki stan wpadam bynajmniej nie dlatego że obraz niewyraźny, dźwięk nawala, fotel niewygodny, czy oglądana produkcja do bani. To dla mnie małe piwo. Nic nie potrafi mnie tak rozzłościć jak inni przedstawiciele gatunku homo sapiens.

Sajgon w „Sajgonie”
Jedną z sytuacji skrajnych były „seanse lekcyjne”, za moich czasów prezentowane za pomocą VHS. Uściślijmy. Seanse lekcyjne bez obecności nauczyciela. Kolega Sajgon, nota bene już wówczas nazywany Sajgonem, miał wówczas niepowtarzalną okazję do treningu sztuki podzielności uwagi. Trzeba było:
A – przewidzieć trajektorię lotu długopisów, kredy, gąbek, papierów itp. oraz odpowiednio zareagować gdy wchodziło się z nimi na kolizyjną,
B – wystarczająco wcześnie zorientować się w zamiarach kolegi Iksińskiego chcącego zgwałcić wszystkich przez uszy, znienacka maksymalnie podgłaśniając telewizor na kilka sekund,
C – opracować strategię postępowania na wypadek nagłego wtargnięcia nauczyciela,
D – w myśl zasady „przezorny zawsze ubezpieczony” zrozumieć coś z filmu.

Ze szkoły w końcu wyrosłem, lecz to nie oznaczało końca moich kłopotów. Zupełnym fiaskiem zakończyły się nieliczne próby obejrzenia czegokolwiek w szerokim gronie rodzinnym, np. przy okazji Sylwestra. Ostatnio ubawiła mnie do łez reklama ukazująca wielopokoleniową rodzinę zapatrzoną w ekran. Na pewno to nie była moja rodzina, którą skądinąd ubóstwiam, ale obejrzeć się z nią niczego nie da. Toasty, pogaduchy, migrujące napoje bezalkoholowe…
-„To ja może wyłączę, skoro nikt nie ogląda?”
-„Nie! Oglądamy.”

Nakreślone powyżej sytuacje to jednak pikuś. Darmo przyszło – darmo poszło. Czasem jednak lubię sobie podarować odrobinę luksusu i idę do kina. Wielki ekran perełkowy, dźwięk DTS, wygodne fotele, cuda nie widy i w pakiecie … wspomniani już wcześniej homo sapiens. Kilkanaścioro z nich nieźle nacisnęło mi na odcisk.

Nagroda zbiorowa
Sam fakt spóźniania się widzów do kina jest mi obojętny. Zresztą sam ze dwa razy wszedłem kiedy trwał już film. Tyle że od razu usiadłem na fotelu pierwszym z brzegu. Niestety wielu ludzi z jakichś powodów mimo swojego spóźnienia ma fiksację na punkcie siadania na własnym miejscu i nieważne, że na sali jest wiele wolnych, znacznie łatwiej dostępnych. Oni wolą przeciskać się między rzędami radośnie projektując swoje figury na ekran. Kiedy już usiądą, czekam tylko aż dopadną swojego popcornu, bo z reguły to właśnie przez jego zakup się spóźnili. Na popcorn się jednak uodporniłem. W dalszym ciągu nie toleruję natomiast chipsów w szeleszczących torebkach oraz kanapek. Z gatunku „gastronomia na sali kinowej” nie ma dla mnie nic gorszego niż rozchodzący się zapaszek kiełbachy.

Laurki indywidualne
Czas na wyróżnienia dla osób, które najbardziej zatruły mi w kinie życie.

Nagroda III - „A ja wiem co się stanie!”
Dawno, dawno temu, jeszcze w podstawówce wybrałem się na Brzdąca w opałach. To nawet dowcipna komedia powielająca schemat filmów o Kevinie – dziecko (w tym konkretnym przypadku niemowlak) daje wycisk tępym jak młotki, nieśmiertelnym przestępcom. Obok siedział jakiś jeszcze młodszy ode mnie obywatel, dla którego nie był to pierwszy seans tego filmu. Bawił się jednak doskonale, ochoczo informując swoją mamę, babcię, czy kogo tam z kim przyszedł że: „Teraz goryl walnie go w rękę!, „Teraz on spadnie z dachu!”, „Teraz wsiądzie do autobusu!”. Dzięki.

Nagroda II - „Czujcie się jak w domu.”
Film – Quantum of Solace. Główny wróg – parka rasowych kinomanów. Rozumiem, że jak się idzie z kimś do kina (Tfu, na film, NA FILM!) to od czasu do czasu można coś do osoby towarzyszącej szepnąć. Ale jak to mówią, w pewnych sprawach nie można przeginać. Siedząc w pobliżu rzeczonej parki czułem się jak Adaś Miauczyński z Dnia świra. Usiłowałem złapać 15 sekund ciszy, i nie udawało mi się. A co najciekawsze, oni cały czas gadali … o filmie. Zapewne w domowym zaciszu wymienianie się poglądami może ubogacić seans, ale na litość, nie w kinie!

Nagroda I - „Perła przed wieprze”.
Kobitki piorące się po pyskach, czyli Za wszelką cenę Clinta Eastwooda. Dobrze już dobrze, wiem, że ten film jest nie o tym. Ale kilku troglodytów siedzących na sali kinowej tak „głęboko” go odebrało. Byli jednak na straconej pozycji na starcie gdyż to obraz wymagający kilkukrotnie wyższego stopnia ucywilizowania. Na zmianę, w odstępach kilkuminutowych głośno dzielili się z resztą widowni swymi zabawnymi i błyskotliwymi analizami. Przytoczę kilka z nich. Osoby znające „Za wszelką cenę” bez problemów powinny domyślić się jakich partii filmów dotyczyły.
1. „Pinokio!”
2. „O, chyba coś się zepsuło.”
3. „Rodzina Adamsów, hehe.”

Grand Prix - „Hehe, haha, hihi”
Swego największego prześladowcę spotkałem na musicalu Hair Milosa Formana. Na niewielkiej sali zasiadł bowiem pan, którego w tym filmie śmieszyło wszystko. Totalnie, absolutnie WSZYSTKO! Co gorsza jego śmiech był dość donośny. Gdy roześmiał się tuż po nieprzyjemnej, wręcz brutalnej sekwencji, w której facet traktuje matkę swojego dziecka jak śmiecia, po prostu umarłem i poszedłem do piekła.

Jeśli drodzy filmozjadacze również tłumicie w sobie jakieś frustracje związane z tematem, zachęcam do dania upustu w komentarzach. Zrobimy sobie książkę zażaleń. Byle cenzuralnie.



By Sajgon

Nadesłane dnia: 2010.02.05
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com


Dodane:  Piątek, Luty 05, 2010
Recenzent:  Sajgon
Wynik:
odsłon: 251
Język: pol

  

[ Powrót do indeksu Publikacji ]


Wysłany przez Diego włączone Mar 01, 2010 - 01:28 PM
Mój wynik:

Zdecydowanie zgadzam się z zależnością "im mniej osób w kinie, tym mniej nerwów i spokojniejszy seans". Trafiałem już na wielu przygłupów na sali kinowej dlatego coraz częściej walę w mordę bez ostrzeżenia :) A propos ciekawych przykładów, to niedawno na maratonie horrorów (początek o godz. 24:00) sala była wypełniona do ostatniego miejsca (dobre ceny biletów). Dziwiło jedynie, co na maratonie robią osoby, które na 3 filmy, aż 2,5 przespały. I to nie w fotelach, a na podeście przed pierwszym rzędem krzeseł - wiadomo, śpi się na leżąco...


Wysłany przez KINOmaniaK włączone Lut 08, 2010 - 06:49 PM
Mój wynik:

Na początek muszę zapewnić Sajgona, że jednak nie zmarnował się na tej polonistyce, bo fajny tekst nam zaserwował. Nie żebym miał coś do tego obrazka, pierwsza klasa. Sam już kiedyś myślałem, żeby przeanalizować czy ludzie wybierają się do kina czy na film właśnie. Z ostatnich takich ekscesów: na przeglądzie słowackiego kina offowego jeden z kinomanów (pozwolę go tak nazwać) po prostu zasnął. I nawet włączenie świateł (nie mówiąc już o śmiechu sporej grupy osób) po projekcji nie było w stanie go obudzić. Ale to nic, w końcu nikomu krzywdy nie robił. Standardowo nie lubię głupkowatych komentarzy i szeleszczących produktów wszelkiej maści. Dlatego do kina wolę chodzić we wcześniejszych godzinach, bo wiem, że tłumów nie będzie. Wiadomo - mniej osób na sali, mniejsze frustracje.


Wysłany przez Conrados włączone Lut 07, 2010 - 01:21 PM
Mój wynik:

Ja osobiście mam dwie nagrody pocieszenia Kino: Rok 2001- Libiąż, wraz z kuzynem wybraliśmy się do naszego miejscowego kina na film Hannibal, zaczęło się dość spokojnie aż do momentu gdy dwaj panowie przed nami nie powyciągali piw z reklamówek. 30 min później- przyjemni panowie zaczęli bekać, śmiać się z byle czego a na domiar śmierdziało od nich. Nagle zapadła cisza, popatrzyłem z nie dowierzaniem co jest, czyżby zainteresowali się dziełem.? Pomyłka zasnęli..:) Dobrze, że na film poszedłem za darmo(znajomości). Domowe Kino w gronie znajomych: Na pewno znacie smak goryczy gdy puszczacie innym obraz przez was wcześniej obejrzany i uznany za wybitny. Gdy oglądacie go ponownie z kimś oczekujecie, że ta czy te osoby będą wlepiać wzrok tak samo uważnie jak wy za pierwszym razem. A tu nagle widzimy jak ktoś smsuje lub nagle wstaje po coś, gdzieś a na ekranie punkt kulminacyjny. przykłady: 1. "Piła"-Gdy główny podejrzany zostaje zabity deklem od nocnika zaraz po tym zostaje znalezione radyjko w kieszeni sprawcy i... W tym momencie kolega dostaję telefon od mamy i jak sprężyna wychodzi do pokoju obok nie mówiąc nic o zatrzymaniu, wracając pyta i co tam odsłuchał...:(. Bez komentarza. 2. "Kula" z kuzynem. Widzieliśmy wcześniej obraz Kula na VHS gdy wujek nasz jako pierwszy miał DVD! i jednym z pierwszych był właśnie ten film. Bez zastanowienia skusiliśmy się na powtórkę w lepszej jakości obrazu i dźwięku. Seans przebiegał dość spokojnie aż nagle widzimy kręcenie się wujka, który film widzi 1 raz. Zastanawiamy się- co jest? po czym zadajemy pytanie czy wszystko ok? i czy film się mu podobał- odrzekł tak,tak. Gdy zaczął się atak stwora, Wujo wyszedł i załączył mechaniczną Golarkę by się ogolić i tylko zerkając z przedpokoju zapytał nas- jak wygląda stworek ok?...Bez Komentarza:)

Strona wygenerowana przez Postnuke 0.726. Kinomaniaki.com By 2004/2008 . .