Zaraz Wracam -While She Was Out (2008)
Produkcja: Kanada, Niemcy, USA
Gatunek: Thriller, Dramat
Data premiery: 2008-12-12
Reżyseria: Susan Montford
Scenariusz: Edward Bryant , Susan Montford
Zdjęcia: Steve Gainer
Muzyka: Paul Haslinger
Czas trwania: 88
Obsada:
Kim Basinger: Della
Lukas Haas: Chuckie
Craig Sheffer: Kenneth
Jamie Starr: Huey
Leonard Wu: Vingh
Luis Chávez: Tomás
| |
Zabawa w kotka i myszkę.
Pytanie tylko: kto jest kotem a kto myszą?
Podczas jednego z przedświątecznych wieczorów Della samodzielnie wybiera się do miejscowego centrum handlowego. W dziczy zakupowego szaleństwa podenerwowana sytuacją rodzinną spostrzega pewien bezmyślnie zaparkowany pojazd. Dając upust swoim nagromadzonym, negatywnym emocjom pozostawia właścicielowi samochodu anonimowy, dość nieprzyjemny liścik. Niestety, liścik ten okazuje się nie być tak anonimowy jak wydawało się to głównej bohaterce, a właścicielem pojazdu na jej nieszczęście jest niezrównoważony młody mężczyzna w towarzystwie równie niezrównoważonych, zdemoralizowanych koleżków. W momencie słownej konfrontacji dochodzi do ostrej wymiany zdań. Na pomoc wystraszonej kobiecie przychodzi człowiek z ochrony, który chwilę później ginie z rąk jednego z napastników. Sprawa przybiera poważny wymiar, gdyż Della w jednej chwili staje się świadkiem brutalnego morderstwa .
Krzyknęłoby się ..run ..!
I tak też główna bohaterka uczyniła, a sprawcy zabójstwa ruszyli za nią w zabójczy pościg.
Scenariusz Edwarda Bryanta oraz pani reżyser Susan Montford głównie opiera się na gonitwie, która rozgrywa się w plenerze leśnym, nieopodal opuszczonego na czas świąt osiedla. Tam też Della rozbija swój pojazd. Zdana wyłącznie na własne siły, podejmuje próbę ukrycia się przed zdeterminowanymi by ją zabić mężczyznami. Mimo ogromnej ilości adrenaliny we krwi pierwszoplanowej postaci, udaje jej się zachować ostatki zdrowego rozsądku, chwyta cokolwiek co ma pod ręką i rusza do ucieczki. I kiedy widzowi wydaje się, że to już koniec żywota drobniutkiej blondynki ona niepostrzeżenie wymyka się nieogarniętym pseudo twardzielom. Z odrobiną szczęścia, brawurowo eliminując swoich prześladowców.
Jeśli miałabym skupić się na zaletach i wadach filmu to do bardzo naciąganej zalety zaliczyła bym właśnie te sceny, w których Della uśmierca owych napastników. Z tego względu, że był to obraz mocny a zarazem niestety, absurdalnie śmieszny. Zabrzmi to może troszkę brutalnie, ale jedynie to w miarę ubarwiło mi ten nudnawy seans. Cała reszta fabuły w moim mniemaniu nie miała najmniejszego sensu. Po pierwsze niedorzeczne było tropienie ofiary i nieustanne wołanie jej prowadząc przy tym bzdurne dialogi. Ok, zrozumiałe byłoby to gdyby, któryś z bandziorów posiadał zdolność echolokacji, takowych umiejętności żaden z nich nie miał - czyli bez sensu. Kolejne pozbawione wszelkiej logiki momenty to te, w których bohaterka zamiast uciekać najszybciej jak się da, to co chwila chowa się między drzewami przysłuchując się tym nonsensownym rozmowom – bzdura. Film w reżyserii Susan Montford cechuje również pewna prymitywna oraz dość często zauważalna zależność. Biorąc pod uwagę fakt, że role przestępców zagrali aktorzy różnych narodowości. Jak myślicie, kto zginie pierwszy?
Nawet jeśli całe meritum podtrzymania fabuły w napięciu polega właśnie na tym, by widz „zabawił się” w odgadywanie kto ujdzie z życiem z tej zabójczej bieganiny. To i w tym momencie z przykrością stwierdzam, że całość jest tuzinkowa i do potęgi przewidywalna. Obowiązkowo należy jeszcze wspomnieć coś o kluczowym elemencie filmu, którym była niezawodna czerwona skrzynka na narzędzia. Towarzyszyła ona głównej bohaterce jako zabójcze narzędzie obrony. Moim zdaniem motyw ten był równie śmieszny i bezsensowny jak i cała reszta.
Krótko jeszcze coś na temat aktorstwa. Postać Delli zagrała wszystkim dobrze znana Kim Basinger, absolutnie nie negując jej wcześniejszych, zacnych ról tym razem aktorka ta ani trochę mnie nie zachwyciła. Zaakcentowanie odmiennego zachowania kobiecej postaci w jej wydaniu było przesadzone. Potulna, nie mająca własnego zdania, bojąca się męża gospodyni domowa przeistacza się w bezwzględną i silną kobietę. Niestety, wszystko to zostało przedstawione w bardzo prosty i zbyt dosłowny sposób. Pretensji za tę kwestię nie można mieć do samego aktora skoro zamierzony przez twórców sens polegał właśnie na tym by ukazać prawdziwą siłę współczesnej kobiety, która jest w stanie zrobić wszystko dla dobra rodziny. Przepraszam, mała poprawka –dla dobra i ochrony własnych dzieci. Dlaczego nie rodzinny w sensie również i męża tę kwestię pozostawiam do oceny potencjalnym chętnym, którzy mimo wszystko zdecydują się na ten seans.
Osobiście nie polecam filmu Susan Montford, gdyż jest on przewidywalny i uproszczony chyba we wszystkich możliwych aspektach.
Ocena Filmu: 

By Tracy
Nadesłane dnia: 2010.07.08
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com
Dodane: Poniedziałek, Październik 12, 2009 Recenzent: Conrados, Tracy Wynik:   odsłon: 821 Język: pol Strona: 2/2
|