Recenzje Września 10'
11

Żołnierze Kosmosu 3: Grabieżca - Starship Troopers 3: Marauder (2008)
Żołnierze Kosmosu II - Starship Troopers 2: Hero of the Federation (2004)
Żołnierze Kosmosu - Starship Troopers (1997)
Skąd bierze się fascynacja Bollywoodem? (Publicystyka)
Edyta Bartoszewicz - Skłamałam (1997) (Teledyski)
Wschodnie obietnice - Eastern Promises (2007)
Trzy dni bez wyroku (1991)
Henryk V - Henry V (1989)
Niewiniątka - The Children’s Hour (1961)
Apartament - Wicker Park (2004)
Jestem (2005)


--= Więcej =--
(z ostatnich 6 miesięcy)

Facebook

Menu Główne
Moje Konto
Wyloguj

Szukaj



Chat


Nagrody Filmowe
Srebrne Kadry

Scenariusze

Śmiesznie :-)
Strasznie :0

Cytaty Filmowe

Quizy & Konkursy
Archiwum quizów

News

Dodaj News

Inne

Do Pobrania
Bannery & Reklamy

Użytkownicy Serwisu

Poleć Nas
Pogoda

Blogi filmowe
Filmowe konkret - słowo

Patron Medialny

Radio FTB

Radio Internetowe


Dystrybutorzy
Monolith Films
Monolith Plus
VISION
Anime Gate
Imperial – Cinepix
Kino Świat
Forum Film Poland

Wypożycz Film
Video World
TOP 20

Wyróżnienia
Katalog Gwiazdor


[Rec] 2 (2009)



Produkcja: Hiszpania
Gatunek: Horror

Data premiery: 2009-11-06 (Polska), 2009-09-02 (Świat)

Reżyseria: Jaume Balagueró, Paco Plaza
Scenariusz: Jaume Balagueró, Paco Plaza, Manu Diez
Zdjęcia: Pablo Rosso

Od lat: 18
Czas trwania: 85

Obsada:

Manuela Velasco - Ángela Vidal
Ferrán Terraza - Manu
Javier Botet - Niña Medeiros
Ariel Casas - Larra
David Vert - Álex



Konsekwencją sukcesu niemal zawsze jest podążanie tą ścieżką, która nas do niego doprowadziła. W świecie filmu do sloganu tego już od bardzo dawna zdążyli przyzwyczaić nas hollywoodzcy twórcy, którzy w spacerach po sprawdzonych dróżkach wydają się nie mieć umiaru. Nie przeszkadza im nawet to, że często po pierwszej przechadzce pojawia się niewielka ilość błota, ba, nie mają dość nawet po tym, jak już w tym błocie dawno utoną. Byle do przodu, byle złapać naiwnego widza, byle kolejne pieniążki wpłynęły na konto… Niestety to, co jeszcze do niedawna było niemal całkowitą domeną Fabryki Snów, coraz częściej przedostaje się na inne kraje świata. Trend ten niestety najbardziej dotyka miłośników kina grozy, którzy coraz rzadziej mają szansę zobaczyć na ekranach kin coś oryginalnego.

Żeby nie być gołosłownym podam przykłady infekowania sequelowską zarazą kolejnych kontynentów. Azja, Japonia - „Ju-on: The Grudge” (2 sequele oficjalne, 2 sequele nieoficjalne, 1 amerykański remake, plus 2 jego sequele!), Korea Południowa – „Yeogo goedam” (3 sequele); Europa, Norwegia – „Fritt vilt” (1 sequel, szykowany drugi), Rosja – „Nochnoy Dozor” (1 sequel, szykowany drugi), Hiszpania – [REC] (1 sequel, szykowany drugi, 1 amerykański remake, szykowany drugi). Przykładów takich mógłbym podać znacznie więcej, jednak zwyczajnie nie ma to sensu. Sensem natomiast byłoby odrzucenie lamentów za siebie i zabranie się do streszczenie kontynuacji jednego z największych przebojów w hiszpańskiej kinematografii, czyli [REC] 2. Życzę przyjemnej lektury…

Akcja [REC] 2 zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu, w którym zakończyła się część pierwsza. Tym razem jednak ekranowych wydarzeń nie obserwujemy z perspektywy kamery dziennikarskiej, a z niewielkich kamerek zainstalowanych na hełmach komandosów, którzy w feralnej kamienicy mieli po prostu zrobić porządek. Uzbrojeni po zęby meldują się więc u drzwi domostwa i po chwili znów „lądujemy” we wnętrzu demonicznej rezydencji. Tuż przed wejściem, do żołnierzy dołącza jeszcze ksiądz, który najprawdopodobniej jest wysłannikiem Watykanu. Pod okiem uzbrojonej eskorty ma on sprawdzić czy w kwaterze wynajmowanej przez papieskiego duchownego nie znajduje się pewna fiolka mogąca być przyczyną całego zła, jakie dotknęło mieszkańców kamienicy. I pewnie wszystko zakończyłoby się dobrze, gdyby nie to, że siła jakiej będą musieli stawić czoła, jest zbyt wielka, aby myśleć o czymkolwiek innym, niż tylko o własnym przetrwaniu…

Po zachwycie częścią pierwszą, sequel [REC] był jednym z tych nielicznych, na który naprawdę czekałem. Do tego czasu już niemal na pamięć znałem film z 2007 roku i raz prawie do końca zobaczyłem amerykański remake. Czas jak to zwykle bywa w przypadku oczekiwania na coś ważnego zatrzymał się jednak w miejscu, na szczęście (lub też nie) tylko mój wewnętrzny. W końcu przyszedł upragniony dzień, wielka premiera, wielka uczta i przy okazji… wielkie rozczarowanie…

W tym miejscu warto zastanowić się nad zasadnością wyczekiwania. Barwne wyobrażenia tego, co będziemy mogli zobaczyć, tego, co tym razem wymyślą dla nas twórcy, niespodziewanie windują oczekiwania na poziom zwyczajnie nieosiągalny przez człowieka. Nagle spodziewamy się boskości, cienia samego Wielkiego Stwórcy, który widząc marazm istot niedoskonałych zlituje się i tchnie cudownego ducha w poszczególne kadry filmowej kliszy. Wywód ten z pewnością trąci patosem, być może jest zupełnie niepotrzebnym, ale z pewnością nie nieuzasadnionym. I to z dwóch powodów… Będąc jeszcze w kinie, beznamiętnie wpatrywałem się w ekran, po którym niczym świętojańskie robaczki z wolna przesuwały się napisy końcowe i niespodziewanie zdałem sobie sprawę, że ja chciałem zobaczyć cud. Bo jeżeli liczyłem, że team w osobach Jaume Balagueró i Paco Plazy jest w stanie stworzyć coś doskonalszego od dzieła, które bez najmniejszego wahania oceniłem notą 10/10, to po prostu jestem głupcem, niepotrafiącym wyciągać wniosków. Nagle poczułem tę wewnętrzną pustkę, która po raz pierwszy objawiła mi się po seansie drugiej „Piły”. Niestety w przypadku [REC] 2 ta pustka pozostała…

Jak już wspomniałem wcześniej, akcja sequela rozpoczyna się w tym samym miejscu, w którym zakończyła się jedynka. Takie przejście wiąże się zarówno z plusami jak i minusami. Plusem z pewnością może być to, że gdyby wyciąć napisy końcowe w obrazie z 2007 roku i początkowe w tym z 2009, to nawet byśmy się niezorientowani, że są to dwa oddzielne filmy. Niestety takie podejście zawsze eliminuje na starcie osoby, które nie widziały części pierwszej. W tym wszystkim jest jeszcze jeden mały haczyk skierowany już nie w widzów, a w samych twórców. Jeżeli ktoś decyduje się na taki krok, musi pamiętać o tym, że forma pierwowzoru nie może być tknięta! Na nieszczęście tutaj postanowiono co nie co pozmieniać. W jedynce wydarzenia obserwowaliśmy z jednej kamery i to od niej całkowicie byliśmy uzależnieni, odbierając to surowe, nieobrobione nagranie niezwykle realistycznie. Dwójka oferuje nam zupełnie co innego, pojawia się montaż (zaznaczmy, że kiepski) i ujęcia z czterech różnych kamer. Co więc rzuca się w oczy? Oczywiście ingerowanie w to, co w danej chwili możemy zobaczyć.

Kiedy jeszcze zmiany obserwowane na kamerach komandosów jakoś szło przeboleć, to już idiotycznym wydał się pomysł spojrzenia na to co dzieje się w budynku z zupełnie innej perspektywy, kamery grupy niezdrowo ciekawskich nastolatków… W tym momencie już wszystko było jasne, motyw z oddziałem specjalnym dawał możliwości na stworzenie filmu trwającego nie więcej niż 30 minut. To właśnie brak pomysłu sprawił, że cała niemalże perfekcyjna część pierwsza zaczęła w pewnej chwili posiadać takie dziury w scenariuszu, że aż chwyciłem się za głowę. Czego w jedynce pragnęli bohaterowie? Chcieli tylko wyjść i wiadomo jak skończyli, bo ponoć wszystkie drogi ewakuacyjne były odcięte. W drugiej części już po 20 minutach widzimy grupkę młodych ludzi śledzących jednego z mieszkańców, który kanałami ściekowymi bez najmniejszych problemów dostaje się do środka! Czy pozostali mieszkańcy o tym nie wiedzieli? A może po prostu o tym zapomnieli? Żeby było śmieszniej wejście znajdowało się w doskonale znanym nam magazynie (tam gdzie złożono ciała policjanta i strażaka na początku części pierwszej)… To tylko wierzchołek góry bzdur niespodziewanie pojawiających się w fabule. Z każdą minutą jest niestety coraz gorzej, by na końcu zrobić się wręcz tragicznie. Zamiast rozkoszować się opowiadaną nam historią nagle zaczynamy gubić się w kolejnych pytaniach rodzących się z ekranowych niedorzeczności…

Jak zobaczycie monumentalność z pozoru normalnego budynku to osłupiejecie. Tajne przejścia, labirynty wentylacyjne, ukryte w ścianach pokoje, olbrzymie poddasze, które skrywa w sobie… drugie poddasze. O realności, z jaką brutalnie musieliśmy się zetrzeć w odsłonie pierwszej możemy już zapomnieć. Naturalność szlag trafił, a prosta opowieść, która miała nas tylko solidnie przestraszyć (i świetnie jej się to udało) nagle zamienia się w fantastyczną, pełną biblijnego bełkotu wariancję na temat demonów, opętania i samego Szatana… Cóż, osoby próbujące bronić części drugiej powiedzą, że już obraz z 2007 roku miał pewnego rodzaju znamiona sugerujące tu opętania. I owszem tak było, tylko na litość boską kto ma uwierzyć, że największa zła siła tego świata, sam Diabeł, który opuścił piekło jest uwięziony w zamieszkałej, zwykłej kamienicy! Ludzie opamiętajcie się! Czy nikt wcześniej nie słyszał potwornych wrzasków ów demonów, czy jak to tam nazwać? Czy nikogo nie interesowało, co nieustannie tłukło się w kanałach wentylacyjnych? Myślicie, że potworna osoba, którą widzimy pod koniec części pierwszej to jedyny taki osobnik w tym domostwie? A-K-U-R-A-T…

Uf, ależ dałem sobie upust złości, jaka się we mnie niebezpiecznie spiętrzała podczas seansu. A teraz kilka słów o pozytywach. Po pierwsze i chyba najważniejsze nadal jest strasznie. Sceny opętańczych ataków ludzi zakażonych (opętanych?) są znacznie brutalniejsze niż w części pierwszej. Potworne spazmy, wściekłość i agresja wydają się faktycznie nie mieć ziemskiego pochodzenia. Pojawia się nawet scena rozerwania człowieka na strzępy i to dosłownie. Wszystko to oczywiście obserwujemy kręcone w sposób amatorski, ze zwykłej kamery, co automatycznie przekłada się na bardzo realne odbieranie ekranowej rzezi. Szkoda tylko, że ten realizm nie przełoży się też na fabułę, która jak już wspominałem posunęła się w bardzo złą stronę. Będąc jeszcze przy autentyczności z pewnością na widzach największe wrażenie robi scena z egzorcyzmami (przynajmniej tak to wygląda) małej dziewczynki. Uchwycenie tego zwykłą kamerą to prawdziwy kopniak adrenaliny. To tak jakby ktoś nam nagle puścił „Egzorcystę” z 1973 roku tylko nakręconego w sposób dokumentu. Wrażenie jest piorunujące. Plus stawiam także ze dwa znakomite zwroty akcji, które choć na moment odrywają naszą uwagę od scenariuszowych niedoskonałości. Niestety ze względu na informację ujawniające ważne wątki fabularne nie mogę zdradzić wam żadnych szczegółów na ich temat, ale z pewnością w trakcie seansu zanotujecie tak zwany efekt „opadającej szczęki”. Na plus zapisuję też aktorstwo, które choć nie porywa, to jednak w kontekście paradokumentu, jaką bez wątpienia [REC] 2 ostatecznie przybiera, sprawdza się całkiem znośnie.

Na nieszczęście widzów, kontynuacja [REC] znośną już nie jest. Oczywiście jest setki gorszych sequeli, ale ja już za wszelką cenę nie będę czegoś bronił. Film z 2007 roku po prostu mnie zachwycił. Dosłownie skopał mnie po głowie i ogłupił doszczętnie. Nie szczędziłem mu pochwał i wcale tego nie żałuję ani nie zmienię. Kiedyś próbowałem już ocalić w oczach miłośników kina grozy „Anakondę 2”, później „Hostel 2”, i jeszcze później piątą część „Piły”. Teraz powiedziałem sobie dość. Tak dłużej być nie może. Choć sama forma [REC] 2 nadal działa na moją wyobraźnię, to już niestety logika nie pozwala mi uznać tego filmu za coś godnego polecenia. Znajdą się pewnie osoby, które się z tym nie zgodzą. I właśnie do tych osób mam prośbę. Jeżeli uważacie że się mylę, proszę was abyście jeszcze raz, bez emocji odświeżyli sobie oba te obrazy. Zróbcie to najlepiej w ciągu, jeden po drugim, a gdy nadal będziecie uważać, że nie mam racji z chęcią posłucham waszych argumentów i być może zmienię zdanie. Normalnie bym tego nie robił, jednak już zapowiedziana na rok 2011 trzecia odsłona tej serii, nadal może okazać się filmem dobrym, ale żeby tak się stało, najpierw ktoś musi przekonać mnie do dwójki. Potraficie? Zapraszam więc do komentowania...

Ocena Filmu:


By MysticMan

Nadesłane dnia: 2010.01.25

Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com


Dodane:  Poniedziałek, Luty 01, 2010
Recenzent:  MysticMan
Wynik:
odsłon: 360
Język: pol

  

[ Powrót do indeksu recenzji ]


Wysłany przez izabelaoff włączone Kwi 12, 2010 - 10:14 PM
Mój wynik:

Kolejny dowód na to, żeby nie kręcić kolejnych wersji filmów, które się spodobały. O ile rec wywarł na mnie ogromne wrażenie, to już dwójka można by powiedzieć, że była jego kopią. Kopią ze zmienioną kosmetycznie fabułą. Jeżeli więc ktoś liczy, że film ten jest lepszy albo przynajmniej tak samo dobry jak pierwowzór to się rozczaruje. Szczerze nie polecam


Wysłany przez Conrados włączone Mar 15, 2010 - 02:50 PM
Mój wynik:

Dla mnie film jako osobna historia nie będąca kontynuacją dostała by pewnie z 6 ale jeśli dotyka horroru, który mnie straszył i zadziwił, bo takim filmem była pierwsza część REC. To nie mogę być pobłażliwy i daje 4. Szkoda i to wielka jak można był próbować zmienić film o zombi na obraz o szatanie żenada!!!!


Wysłany przez Aleksy włączone Lut 02, 2010 - 12:31 PM
Mój wynik:

Na początek gratuluję REWELACYJNEJ recenzji. Do tekstów kolegi pasuje mi określenie: "Leksykon horrorów" i za każdym razem gdy je czytam, podziwiam ogrom wiedzy na temat filmów i tego co wokół(aktorzy, twórcy, dystrybucja, kasowość, ciekawostki,itp.itd.). A teraz do filmu: jest to najgorszy sequel jaki widziałem!W zasadzie całość jest jedynie niemiłosiernie przedłużoną sekwencją samego atakowania "monstrów" z części pierwszej.A część pierwsza była właśnie dlatego świetnym horrorem, że scen z takimi atakami było niewiele. Ponadto: naiwność fabuły (komandosi są jak dzieci),brak napięcia (atak, przerwa, atak, przerwa, atak...), brak zaskoczenia (kim naprawdę jest tajemniczy ksiądz? co mnie to! zaraz przecież kolejny atak!), brak nastroju (w pewnym momencie całą kamienicę wypełnia jeden wielki, ciągły ryk monstrów; jeśli ktoś czuje w tym klimat... podziwiam!). Na domiar złego byłem na filmie w kinie i ktoś zapomniał ustawić odpowiednio głośności, czym zafundował nam...konkurs demonicznych ryków(poziom decybeli był naprawdę jak na rockowym koncercie!). Najgorszy sequel,najgorszy horror,najgorszy pobyt w kinie,najgorszy dźwięk,montaż i scenariusz.

Strona wygenerowana przez Postnuke 0.726. Kinomaniaki.com By 2004/2008 . .