Recenzje Września 10'
11

Żołnierze Kosmosu 3: Grabieżca - Starship Troopers 3: Marauder (2008)
Żołnierze Kosmosu II - Starship Troopers 2: Hero of the Federation (2004)
Żołnierze Kosmosu - Starship Troopers (1997)
Skąd bierze się fascynacja Bollywoodem? (Publicystyka)
Edyta Bartoszewicz - Skłamałam (1997) (Teledyski)
Wschodnie obietnice - Eastern Promises (2007)
Trzy dni bez wyroku (1991)
Henryk V - Henry V (1989)
Niewiniątka - The Children’s Hour (1961)
Apartament - Wicker Park (2004)
Jestem (2005)


--= Więcej =--
(z ostatnich 6 miesięcy)

Facebook

Menu Główne
Moje Konto
Wyloguj

Szukaj



Chat


Nagrody Filmowe
Srebrne Kadry

Scenariusze

Śmiesznie :-)
Strasznie :0

Cytaty Filmowe

Quizy & Konkursy
Archiwum quizów

News

Dodaj News

Inne

Do Pobrania
Bannery & Reklamy

Użytkownicy Serwisu

Poleć Nas
Pogoda

Blogi filmowe
Filmowe konkret - słowo

Patron Medialny

Radio FTB

Radio Internetowe


Dystrybutorzy
Monolith Films
Monolith Plus
VISION
Anime Gate
Imperial – Cinepix
Kino Świat
Forum Film Poland

Wypożycz Film
Video World
TOP 20

Wyróżnienia
Katalog Gwiazdor


Beowulf, droga do sprawiedliwości - Beowulf and Grendel (2005)



Produkcja: Islandia, Kanada, Wielka Brytania
Gatunek: fantasty, przygodowy
Data premiery: 14.09.2005

Reżyseria: Surla Gunnarsson
Scenariusz: Andrew Rai Berzins
Zdjęcia: Jan Kiesser
Muzyka: Hilmar Örn Hilmarsson

Obsada:
Gerard Butler: Beowulf
Ingvar Eggert Sigurðsson: Grendel
Stellan Skarsgård: Hrothgar
Gunnar Eylófsson: Aeschere
Sarah Polley: Selma
Steinunn Ólína Þorsteinsdóttir: Wealtheow
Ronan Vibert: Thorkel
Philip Whitchurch: rybak
Elva Ósk Ólafsdóttir: matka Grendela
Spencer Wilding: ojciec Grendela

Czas trwania: 103 min.
Od lat: 15

Na podstawie poematu Beowulf



Wiernej filmowej adaptacji staroangielskiego poematu Beowulf nie ma i pewnie prędko nie będzie. Powstało natomiast kilka obrazów rewizjonistycznych. Najciekawszą koncepcję niesie ze sobą scenariusz Andrew Rai Berzinsa, na podstawie którego islandzki reżyser Surla Gunarsson nakręcił obraz Beowulf i Grendel, o przepraszam… Beowulf – droga do sprawiedliwości, zapomniałem o legendarnej kreatywności polskich dystrybutorów w nadawaniu tytułów. Pomysł na film polegał nie na ekranizacji Beowulfa, lecz pokazaniu opowieści, która Beowulfa mogła zainspirować. Sceną zamykającą film jest układanie poematu przez jednego z wojów. Słyszymy wówczas fragment literackiego Beowulfa ubarwiającego – w porównaniu z tym, co przed momentem zobaczyliśmy na ekranie – przygody Beowulfa i jego towarzyszy. Bardzo podobał mi się ten zabieg kompozycyjny, zwłaszcza, że w trakcie filmu Beowulf kilkakrotnie irytuje się z powodu heroizowania jego czynów. Cóż, widać zostanie niemal półbogiem było mu pisane.

Kimże zatem jest filmowy Beowulf (Gerard Butler), skoro to nie legendarny literacki heros, który w uczciwej walce jeden na jednego bez użycia broni wykręcił a następnie wyrwał potężnemu Grendelowi ramię. W omawianym filmie to zwykły wojownik, wyróżnia go jednak wysokie poczucie moralności i honoru. Działa racjonalnie. Owszem walczy z Grendelem, ale nie w pojedynkę i nie bez broni. Gdyby miał takie ambicje, to Grendel zatłukłby go w 10 sekund. Zresztą z Grendelem jest ciekawa sprawa. Urok tej postaci polega na tym, że w literackim pierwowzorze znajdują się kapitalne opisy walk oraz jego skradania się do zamku. Świetnie oddano emanujące z niego zło, jego spryt, ogromną siłę i pewność siebie. Natomiast jeśli idzie o jego wygląd, informacje są bardziej niż skąpe. Można jedynie wywnioskować, że jest humanoidem. Porusza się na tylnych nogach i ma dwie ręce/przednie łapy. W przypadku Grendela filmowcy zawsze będą mieli pole do popisu.

W omawianym filmie chcąc uniknąć wrażenia science-fiction twórcy świadomie zrezygnowali z efektów komputerowych. Rolę Grendela otrzymał islandzki aktor Ingvar Eggert Sigurðsson ucharakteryzowany na Neandertalczyka. Jego Grendel jest zdecydowanie silniejszy i bardziej wytrzymały od zwykłego człowieka. Potrafi logicznie myśleć oraz umiałby na podstawowym poziomie komunikować się z ludźmi gdyby tylko ktoś zechciałby z nim porozmawiać. Dzięki temu historia zyskała na realizmie, o który chodziło twórcom. Sigurðsson jest wiarygodny jako rozmyślny zabójca mszczący się za zabicie mu ojca „dla zabawy”. Przekonuje również jako rozpaczający syn. W tej wersji Grendel pozostawiony w spokoju jest zupełnie nieszkodliwy, gdy jednak ktoś wyrządzi mu krzywdę, nie przebacza. Widz czuje do niego sympatię. Bohaterem pozytywnym jest również Beowulf, przez co w filmie uniknięto standardowego rozgraniczenia głównych przeciwników w kategoriach dobry – zły.

Film nakręcony został w pięknych górzystych krajobrazach Islandii, które są radością dla oka. Bardziej krytyczni widzowie mogą to wytknąć jednak jako błąd, gdyż nominalnie akcja rozgrywa się w Danii, która jest krajem wybitnie nizinnym, a najwyższy jej szczyt to pagórek nie liczący nawet dwustu metrów. Moim zdaniem te geograficzne uwagi są jednak nieco nie na miejscu, ponieważ właśnie dzięki górom udało się nadać produkcji nieco więcej dynamizmu. Atutem filmu jest również scenografia oraz kostiumy, które obroniłyby się nawet na dużym ekranie, a pamiętajmy, że omawiany film był przeznaczony od razu na rynek DVD.

Wspomniałem o dynamizmie sekwencji w górach, szkoda tylko, że generalnie tempo opowieści jest wolne, nieco zbyt wolne. Nie jest to jednak tak duże potknięcie jak niedoskonałości w prezentowaniu poszczególnych bohaterów. Beowulf został nakreślony dobrze, Grendel bardzo dobrze, król Hrothgar (Stellan Skarsgård) także się broni, choć wykreowanie go na zapijaczonego watażkę może fanom poematu stanąć ością w gardle. Z pozostałymi postaciami jest jednak licho. Często nienazwani są nawet z imienia. Nie dość że fizycznie, ale także charakterologicznie są niemal identyczni, przez co niekiedy nie sposób się połapać kto jest kim. Przejścia pomiędzy poszczególnymi sekwencjami również do najbardziej płynnych nie należą. Największa wpadka wiąże się z mamusią Grendela. Oj, ta postać to ma pecha. Co adaptacja, to klęska. W omawianym filmie nawet klęska podwójna. Po pierwsze sama koncepcja tej bohaterki jest niespójna z duchem filmu. Tyle trudu zadano sobie by w sposób realistyczny pokazać Grendela tylko po to, by z jego matki uczynić jakąś wodną wiedźmę żywcem wyjętą z ludowych bajań. Co gorsza, widzowie niezaznajomieni z opowieścią o Beowulfie nie będą wiedzieć kto zacz.

Przeglądając fora internetowe poświęcone temu filmowi zauważyłem, że, wielu widzów zwraca uwagę na język, którym posługują się bohaterowie. Brzmi on dość współcześnie, rażą zaś wulgaryzmy, zwłaszcza międzynarodowe już słówko na „f”. Twórcy bronią się, że jest to wyraz liczący setki lat, lecz w tym miejscu zgadzam się z opiniami krytycznymi. Niezależnie od tego jak jest stare, niesie ono ze sobą jednoznacznie współczesne konotacje. Warstwa językowa zepsuła mi nieco frajdę z seansu. W ogólnym rozrachunku jest jednak całkiem nieźle. W mojej ocenie to film lepszy niż jego poprzednik, utrzymany w postapokaliptycznej konwencji Beowulf Grahama Bakera z 1999 roku.


Ocena Filmu:



By Sajgon

Nadesłane dnia: 2010.01.02

Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com


Przeczytaj również:

Beowulf pogromca ciemności – Beowulf (1999)


Dodane:  Wtorek, Luty 02, 2010
Recenzent:  Sajgon
Wynik:
odsłon: 334
Język: pol

  

[ Powrót do indeksu recenzji ]


Wysłany przez Conrados włączone Lut 07, 2010 - 09:02 PM
Mój wynik:

Ja Oceniam obraz na średniaka czyli 5, bo to obraz jak by nie było o wojowniku a nie wędrowcy i akcja powinna być szybsza a scen batalistycznych więcej. Frajdą było widzieć Batlera jeszcze przed jego sławą, jaką niewątpliwie ma teraz i w takowym obrazie zobaczyć go już nam nie będzie. Porównałeś ją do wersji z 1999 i uznałeś za lepszą... Hmm w tamtych czasach gdy Lambert popisywał się swymi umiejętnościami lepiej mi się go oglądało, ale to było lata temu gdy kino z scenami walk i stworkami cieszyło mnie bardzo, nawet gdy nie były najwyższych lotów.

Strona wygenerowana przez Postnuke 0.726. Kinomaniaki.com By 2004/2008 . .