Recenzje Września 10'
11

Żołnierze Kosmosu 3: Grabieżca - Starship Troopers 3: Marauder (2008)
Żołnierze Kosmosu II - Starship Troopers 2: Hero of the Federation (2004)
Żołnierze Kosmosu - Starship Troopers (1997)
Skąd bierze się fascynacja Bollywoodem? (Publicystyka)
Edyta Bartoszewicz - Skłamałam (1997) (Teledyski)
Wschodnie obietnice - Eastern Promises (2007)
Trzy dni bez wyroku (1991)
Henryk V - Henry V (1989)
Niewiniątka - The Children’s Hour (1961)
Apartament - Wicker Park (2004)
Jestem (2005)


--= Więcej =--
(z ostatnich 6 miesięcy)

Facebook

Menu Główne
Moje Konto
Wyloguj

Szukaj



Chat


Nagrody Filmowe
Srebrne Kadry

Scenariusze

Śmiesznie :-)
Strasznie :0

Cytaty Filmowe

Quizy & Konkursy
Archiwum quizów

News

Dodaj News

Inne

Do Pobrania
Bannery & Reklamy

Użytkownicy Serwisu

Poleć Nas
Pogoda

Blogi filmowe
Filmowe konkret - słowo

Patron Medialny

Radio FTB

Radio Internetowe


Dystrybutorzy
Monolith Films
Monolith Plus
VISION
Anime Gate
Imperial – Cinepix
Kino Świat
Forum Film Poland

Wypożycz Film
Video World
TOP 20

Wyróżnienia
Katalog Gwiazdor


Che - Rewolucja - Che: Part One (2008)



Produkcja: Francja, Hiszpania, USA
Gatunek: Dramat historyczny, Biograficzny

Data premiery: 21.05.2008 (Świat), 03.04.2009 (Polska)

Reżyseria: Steven Soderbergh
Scenariusz: Peter Buchman
Zdjęcia: Steven Soderbergh
Muzyka: Alberto Iglesias


Obsada:
Benicio Del Toro – Ernesto Che Guevara
Rodrigo Santoro – Raul Castro
Franka Potente – Tamara Bunke
Benjamin Benitez – Harry
Victor Rasuk – Rogelio Acevedo


Czas trwania: 126

Na podstawie dziennika Reminiscences of the Cuban Revolutionary War Ernesto Che Guevary



Wiele na studiach widziałem, przeciskanie herbaty przez bieliznę, przechodzenie przez ściany, a nawet latającego Holendra we własnej osobie, ale takiego leku na bezsenność, jak nowy film Soderbergha, nie wymyśliłby chyba nawet najzdolniejszy student!

Omawiany film jest jedną z części dyptyku składających się na biograficzną opowieść o rewolucjoniście Ernesto Rafaelu Guevarze de la Serna, bo tak naprawdę nazywał się gość widniejący na co dziesiątej naszywce.

Akcja zaczyna się w roku 1964, kiedy to jesteśmy bezpośrednimi świadkami wywiadu przeprowadzanego przez amerykańską dziennikarkę Lisę Howard. Ten dialog jest pewnym łącznikiem, który przenosi nas raz do wydarzeń z lat 50, kiedy to Che zaangażowany był w zbrojny konflikt z wojskami prezydenta Batisty, a innym razem chociażby na obrady ONZ, gdzie słynny Argentyńczyk przemawiał na oczach świata. Taka konstrukcja powoduje załamanie chronologii i przeplatanie się czarno-białego obrazu z kolorowym. Mimo wszystko nie jest to aż tak pogmatwane, jakby się mogło wydawać. Całość została dosyć klarownie przedstawiona, szkoda tylko, że bez krzty akcji i duszy!

Che ciągnie się jak flaki z olejem wrzucone do smolistego sosu. Tempo film ma żadne, bo jak inaczej określić tłuczenie dialogów politycznych i mało konkretnych no toper przez 120 minut?! Bohaterowie gadają o ważnych sprawach, ale widza to tyle obchodzi co zeszłoroczny śnieg, którego z resztą nie było. Jest po prostu nudno! Nuda, nuda, nuda, nudą poganiana! Pierwszy film, który przyszedł mi do głowy zaraz po seansie, a był równie stawiający na nogi, to Good Night and Good Luck. Tam również wszystko dookoła było ładne i w ogóle, ale co z tego skoro fabuła mogła prędzej zabić, niż być przyczyną solidnej rozrywki. Na takim filmie mózg się resetuje i nie przeszkadza Ci nawet dym, który z ekranu wręcz wypływa. Ogólnie palenie cygar to jedne z ciekawszych momentów w całej produkcji Soderbergha. Wszak te kubańskie należą do elity!

Filmu nie ratuje nawet sam Benicio Del Toro, który przypomina Guevare i to bardzo, ale film to nie konkurs sobowtórów. Lepiej zagrać kogoś, niż go przypominać, takie moje zdanie.

Che - Rewolucja pogrąża się sam. Widz czeka na jakąś akcję, coś konkretnego, coś co było w zwiastunie motorem napędowym i przyciągnęło nas do pełnej wersji filmu. A tu co? Przy pozytywnym scenariuszu możemy przypuszczać, że widz zaśnie i przyśnią mu się walki zbrojne z prawdziwego zdarzenia na ulicach Santa Clara, bo w filmie jest to pokazane strasznie powierzchownie. Coś jak w niedawnym filmie Bugajskiego (Generał Nil) - tam również akcje z karabinami wyglądały jak przez okno.

Reasumując, gdy dodamy do tego wszystkiego przyzwoite zdjęcia i dobrą ścieżkę dźwiękową, to mamy nowy film, wcale niegłupiego reżysera. Nie wiem co poszło nie tak, ale tym filmem Soderbergh chyba przyspieszył swoją wcześniejszą emeryturę.


[Film obejrzałem na 25. AFF-Erze Filmowej, która odbyła się w dniach 17-22 stycznia w Bydgoszczy]


Ocena Flimu:


By kAMSON

Nadesłane dnia: 2010.02.03

Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com


Dodane:  Środa, Luty 03, 2010
Recenzent:  kAMSON
Wynik:
odsłon: 329
Język: pol

  

[ Powrót do indeksu recenzji ]

Strona wygenerowana przez Postnuke 0.726. Kinomaniaki.com By 2004/2008 . .