Za szybcy Za wściekli - 2 Fast 2 Furious (2003)
Produkcja: USA, Niemcy
Gatunek: Sensacyjny, Akcja
Data Premiery: 2003 – 06-20 (Polska), 2003-06-03 (Świat)
Reżyser: John Singleton
Scenariusz: Michael Brandt, Derek Haas
Zdjęcia: Matthew F. Leonetti
Muzyka: David Arnold, Kaseem Dean
Czas trwania: 107 min.
Od lat: 13
Dystr.:
Obsada:
Paul Walker: Brian O’Conner
Tyrese Gibson: Roman Pearce
Eva Mendes: Monica Fuentes
Thom Barry: Agent Bilkins
Cole Hauser: Carter Verone
Ludacris: Tej
Devon Aoki: Suki
Amaury Nolasco: Orange Julius
James Remar: Markham
| |
Szybciej i Wścieklej… Ale czy lepiej?
Po niesamowitym sukcesie kasowym, jakim okazała się pierwsza część „Szybkich i Wściekłych”, fani odpicowanych samochodów już dwa lata później mogli kolejny raz oblegać sale kinowe. Niestety, wielbiciele Dominica, granego przez Vina Diesela, musieli obejść się smakiem, gdyż twórcy nie potrafili zatrzymać gwiazdy pierwszej części, który wraz z reżyserem Robertem Cohenem uciekł na plan innego, wspólnego dzieła pt.: „XXX”. Powód? A proszę bardzo: jak mówi stare przysłowie „jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę”. Vin za rolę w drugiej odsłonie zażyczył sobie gażę w wysokości 20mln dolarów. Kwota ta okazała się za wysoka dla producentów i dlatego też w „Za szybkich Za wściekłych” zamiast Diesela, Brian (Paul Walker) werbuje do swojego składu kolegę z podwórka Romana Pearce’a (Tyrese Gibson).
Miasto Miami. Agenci FBI usiłują aresztować Cartera Verone (Cole Hauser), biznesmena, który pod przykrywką prowadzenia interesów (import/eksport) pracuje dla międzynarodowego kartelu piorącego brudne pieniądze. Chociaż urząd celny obserwował go przez ponad rok, odkryto tylko powiązania z nielegalnymi wyścigami samochodowymi. Agenci nawiązują kontakt z Brianem O'Connerem, który zniweczył niegdyś zaplanowane na olbrzymią skalę śledztwo. Jego lojalność została wystawiona na próbę podczas infiltracji środowiska kierowców organizujących nocne wyścigi na ulicach Los Angeles. O'Conner zdecydował się na przeprowadzenie akcji na własną rękę, ale stracił policyjną odznakę. Teraz wysuwa własne żądania zanim podejmie się zadania, które pomogłoby mu odzyskać odznakę. Nalega, aby zaangażowano Romana Pearce'a – kryminalistę, uwielbiającego jazdę samochodem z prędkością przekraczającą wszelkie limity. Przestępca i były policjant stają przed szansą oczyszczenia się z grzechów. Wejście do świata Verone'a ma im ułatwić agentka Monica Fuentes (Eva Mendes).
„2 Fast 2 Furious” to dość obiecujący tytuł dla widza, którego część pierwsza urzekła lub co najmniej przypadła do gustu. Idąc do kina jesteśmy przygotowani na szybszą akcję, z jeszcze większą ilością samochodów i pięknych ciał. Czy jednak ta już sprawdzona metoda i w tym filmie znalazła swoje odbicie? Bez zbędnych ogródek odpowiem: tak. Scena otwierająca kontynuację to efektowny wyścig po ulicach Miami. Kolejno, schwytanie naszego bohatera z części pierwszej Briana O’Connera i szybka rekrutacja do zespołu FBI. Nasz kolega wraz z ziomkiem z dawnych lat Romanem, muszą przeniknąć do świata brudnego handlu Nerona (Cole Houser). Akcja ta nie powiodłaby się, gdyby nie wtyczka w postaci Moniki Fuentes (Eva Mendes), która to jako kobieta bossa wprowadza naszych kierowców. Wszystko w tym filmie jest piękne, począwszy od słonecznego miasta, poprzez samochody, kończąc na naszej trójce głównych bohaterów. Ta dawka zbyt wielkiej gamy kolorów niestety bardziej przeszkadza, aniżeli pomaga filmowi.
Kino, które w moim mniemaniu miało najbogatszy scenariusz z czterech dotychczasowych odsłon, samo zapracowało na swoją przeciętność. Idealnym posunięciem było obsadzenie w roli bossa Cole Housera („Jaskinia”, „Pith Black”), który samym wyglądem, określa swą umiejętność odgrywania złych charakterów. Dobrze, że mamy również Paula Walkera („Cała Ona”, „Sekta”), postaci centralnej pierwszej odsłony, dzięki czemu czuło się kontynuację. Niestety słabo wyszedł mu duet z Tyresem Gibsonem („Po Napadzie”, „Anapolis”), który to moim zdaniem nie pasuje do roli przygłupiego luzaka, dlatego też tę rolę określam jako jego najgorszą, zarówno w tym filmie, jak i ze wszystkich, jakie było mi dane z nim zobaczyć. Nie wiadomo czemu pod wpływem kolegi i nasz Brian zaczął być luzakiem, który niemalże zawsze miał coś śmiesznego do powiedzenia. Eva Mendes to aktorka charakterystyczna, tu jednak jej gra nie była ważna, bowiem w tym filmie miała jedno zadanie: przyciągnąć widza swym ciałem, którym zresztą emanowała co jakiś czas. Pozytywnie można wyrazić się o stronie muzycznej - jak i tej melodyjnej, tak i śpiewanej, kawałki idealnie dopasowane do obrazu. Wszystko to słyszeliśmy dzięki doświadczonemu już kompozytorowi Davidovi Arnoldowi („Casino Royale”, „Czterej Bracia”), któremu pomagał debiutant Kaseem Dean. Zdjęcia - co prawda były piękne i można było podziwiać plażę, różnorodną roślinność, lecz niestety do filmu ze scenariuszem, jaki miała druga część, po prostu nie pasowały. Matthew F. Leonetti („Mortal Kombat”), mógł zdecydowanie schłodzić klimat, ukazując również te brudne części Miami.
Na zakończenie mojej recenzji, chcę podsumować całokształt sagi o szybkich i wściekłych samochodach. Otóż moje oceny po obejrzeniu wszystkich czterech odsłon padały niemal na raz: emisje odbyły się w dwa dni, po dwie części. Zabieg taki pozwolił mi racjonalnie popatrzeć na wszystko z perspektywy lat - jak film ewoluował lub cofał się o kilka kroków w tył. Co do opisywanej drugiej odsłony, jak już wspomniałem, scenariusz podobał mi się najbardziej i uznałem go za najbardziej „ambitny”, poważny. Niestety, kolejny raz PG-13 ograniczyło reżysera, a ten z niewiadomych mi powodów zgodził się na taki humorystyczny styl. John Singleton to przecież człowiek odpowiedzialny za takie głośne filmy jak: Chłopaki z Sąsiedztwa, Studenci, Rosewood w Ogniu, w których epatowano przemocą i rasistowskimi poglądami. To filmy życiowe, prawdziwe, niemające w swym przesłaniu nic zabawnego. Chyba jednak kasa robi swoje. Twórcy rzeczywiście przyśpieszyli akcję i dodali „wszystkiego”, co najmniej o jedno więcej, aniżeli w poprzedniczce. Wszystko to jednak nie pomogło ze względu na dziecinność przekazu i humoru rodem z podwórka piętnastolatków. Zawodu okropnego nie było, ale w zachwyt też nie wpadłem, a nawet powiedziałbym, że się lekko zawiodłem zwłaszcza, że za kamerą siedział twórca, którego szanuje, a którego niektóre filmy uznaję za wybitne dzieła.
Ciekawostka: budżet filmu to 76mln dolarów, a zyski z kin na całym świecie, to ponad 230 mln dolarów.
Ocena Filmu: 

By Conrados
Nadesłane dnia: 2010.06.15
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com
Przeczytaj również:
Szybcy i wściekli – The Fast and the Furious (2001)
Szybcy i wściekli: Tokio Drift – The Fast and the Furious: Tokyo Drift (2006)
Szybko i wściekle – Fast and Furious (2009)
Dodane: Czwartek, Lipiec 08, 2010 Recenzent: Conrados Wynik:    odsłon: 122 Język: pol
|