Szybcy i wściekli: Tokio Drift - Fast and the Furious: Tokyo Drift, The (2006)
Produkcja: USA
Gatunek: Sensacyjny, Akcja
Data premiery: 2006-08-11 (Polska) , 2006-06-15 (Świat)
Reżyseria: Justin Lin
Scenariusz: Chris Morgan (I), Alfredo Botello, Kario Salem
Zdjęcia: Stephen F. Windon
Muzyka: Brian Tyler (IV)
Od lat: brak ograniczeń
Czas trwania: 104
Dyst.: United International Pictures Sp z o.o.
Obsada:
Bow Wow: Twinkie
Lucas Black (II): Shaun Boswell
Brian Tee: D.K.
Nikki Griffin: Cindy
Sung Kang: Han
Jason J. Tobin: Earl
Nathalie Kelley: Neela
Zachery Ty Bryan: Clay
David V. Thomas: Znajomy Clay'a
Caroline de Souza Correa: Isabella
Ashika Gogna: Cheerleaderka
Leonardo Nam: Morimoto
Keiko Kitagawa (I): Reiko
Amber Stevens: Cheerleaderka
Stuart W. Yee: Yakuza
Daniel Booko: Znajomy Clay'a
Brandon Brendel: Znajomy Clay'a
| |
Shaun Boswell (Lucas Black) to „typowy” nastolatek, a co za tym idzie totalny outsider, buntownik. Podczas jednego ze swych głupkowatych pomysłów decyduje się na wyścig z lokalnym bogaczem i cwaniakiem, w którym to nagrodą ma być kobieta rywala (sic!). Wyścig ten, pełen niebezpiecznych zrywów, uników jak i starć bezpośrednich z budynkami, nieuchronnie kończy się wypadkiem. By uniknąć więzienia chłopak zostaje odesłany do Tokio w Japoni, gdzie mieszka i pracuje dla wojska jego ojciec. Taka terapia ma pomóc w odnalezieniu swojej własnej i właściwej drogi u naszego bohatera. Pikanteria wzrasta, gdy ten przez brak powściągliwości zadziera z kolejnym, lokalnym, tokijskim bandziorem, a na domiar złego podrywa mu kobietę. Cały tok późniejszych wydarzeń powoduje, że problemy, jakie miał nasz bohater wcale nie uciekają, a jedynie ewoluują na wyższy poziom….
Dochód z pierwszej odsłony „Szybkich i Wściekłych” był wysoki, co bezpośrednio wpłynęło na decyzję jej szybkiej kontynuacji. Druga odsłona filmu zarobiła jeszcze więcej pomimo tego, że na ekranie w porównaniu z poprzednią częścią pozostało tylko dwóch aktorów: Paul Walker i Thom Barry, zaś cała reszta składu posypała się wraz z odejściem reżysera Roba Cohena i aktora Vina Diesela. Producenci jednak nie załamywali rąk i na całą sytuację zareagowali w sposób prosty - zmienili reżysera, a w filmie odnaleźli kolegę z dzieciństwa Briana (Paul Walker), niejakiego Tyresa Gibsona. Z jakim skutkiem? Miernym! Niestety nie zastąpił on godnie Vina Diesela, bo zamiast być lub co najmniej próbować być twardzielem, robił z siebie pajaca, co z jego charakterystyczną „ostrą” urodą, mocnym spojrzeniem po prostu mu nie pasowało. Kasa ze sprzedaży biletów, jak wyżej, była prawie dwukrotnie większa, a to priorytet dla fabryki snów z USA.
Trzecia odsłona to już ilość, a nie jakość. Brak aktorów z poprzednich odsłon i zatrudnienie mało znanych „młodzików” miało obniżyć koszty produkcji tak, by mniej włożyć, a więcej zyskać. Po przeczytaniu samego opisu filmu można wywnioskować, że twórcy nie mieli na gorąco żadnego ciekawego pomysłu. Brak obsady zmusił twórców do całkowitego odświeżenia tematu i naprowadzenia nas na wyższy wymiar wyścigów, w którym nie tylko szybkie samochody mają wielkie znaczenie, ale przede wszystkim osoba za kierownicą, która to sprawnie poradzi sobie w wąskich uliczkach, gdy będzie trzeba zrobić szybki, ostry, a zarazem wyważony skręt - tak zwany „dryft”. Początkowo nasz „ziomalek” Boswell (Lucas Black) oczywiście zalicza wtopę i pierwszy wyścig z lokalnym mistrzem D.K ( Brian Tee), niszcząc przy tym samochód, który podarował mu całkiem nieznany wtedy Han (Sung Kang). Od tego zdarzenia Shaun staje się dłużnikiem Hana, który ma względem naszego bohatera własne plany. Mało tego, D.K pracuje dla Yakuzy, a jego kobieta Neela (Nathalie Kelley) zakochuje się w naszym Jankeskim „przystojniaku”. Ten, pomimo wszystko nadal nie boi się niczego - bo niby czego? Obcy kraj, Yakuza, lokalni twardziele noszący przy pasku broń itp. – nie, na takie argumenty „amerykańscy chłopcy” nie miękną!
W poszukiwaniu plusów zatrzymałem się jedynie przy trzech aspektach: muzyka, samochody robiące Dryfitingi i aktor Brian Tee. Brian Tyler („John Rambo”, „Annapolis”, „Constantine”), mający za sobą już wiele komercyjnych filmów, do których ustawiał także swoje ścieżki muzyczne, kolejny raz nie zawodzi. Dodatkowo utwór otwierający film w wykonaniu DJ Shadow Feat. Mos Deff - Six Days the remix, jest w mojej 20 najlepszych utworów wszechczasów. Kolejny to wspomniane samochody, które wykonują te kaskadersko niesamowite wyczyny, wchodząc na pełnym gazie w zakręt robią duuże wrażenie. Na koniec zostawiam B. Tee grającego tu złego D.K, który to wyprzedza o kilka klas swoich filmowych kolegów: mimika twarzy, odpowiednie zachowanie oraz sama gra aktorska zdecydowanie najlepsza i chyba na dobrą sprawę jedyna rola, którą można wyróżnić.
Co do minusów, jest ich tak wiele, że rozdrabniając się nad nimi musiałbym napisać litanię. Dlatego pokrótce postaram się wskazać aspekty wpływające na tak niską ocenę obrazu: otóż po pierwsze przedział PG -13 – OK! niby nie ma tu brutalności, ale takie kino dla tak młodych ludzi? Uważam, że bardziej ich narażamy! Film „John Rambo”, który dozwolony jest od 16 lat, może i emanuje większą brutalnością, ale każdy widz wie, że takich rzeczy nie zrobi nikt prócz niego. Natomiast po obejrzeniu trzeciej odsłony „Szybkich i Wściekłych”, gdzie młody chłopak z nikąd wsiada do samochodu, poducza się w ekspresowym tempie i wygrywa wyścig, nie straszne mu lokalne gangi, bo przecież wokół niego skaczą wszyscy pożyczając kasę, samochody, a kobiety po pierwszym spojrzeniu wpadają w ramiona – to stek bzdur karmiący naiwnych maniaków odpicowanych samochodów. Scenariusz tak przewidywalny i monotematyczny, że po 30 minutach oglądania mamy ochotę na wszystko tylko nie na męczarnie z tym obrazem. Dodatkowo Lucas Black: wiecznie otwarta buzia (problemy z oddychaniem przez nos?), lekko sepleniący z krzywymi zębami chłopak, chyba naprawdę dostaje od twórców role, w których może się podbudować, by móc myśleć jaki to on nie jest seksi, pleksi. Drażniący mnie okropnie aktor to wielkie nieporozumienie w takich rolach.
Podsumowując: na filmie się wynudziłem, bo nie ma on w sobie nic, co mogłoby choć w małej mierze zaskoczyć, dialogi na poziomie 8 latka i naiwność w przekazie, to nic innego, jak chwytanie się tonącego brzytwy, która niestety i tak dla producentów pomimo skaleczenia pomogła, bo w końcu i ten film zarobił na siebie, nawet jeśli przyniósł dotychczas najmniejsze zyski, to jednak na tyle spore, że już po 3 latach wracamy do tematu. Film dla widzów bardzo niewymagających...
Ocena Filmu: 

By Conrados
Nadesłane dnia: 2010.07.17
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com
Przeczytaj również:
Szybcy i wściekli – The Fast and the Furious (2001)
Za szybcy za wściekli – 2 Fast 2 Furious (2003)
Szybko i wściekle – Fast and Furious (2009)
Dodane: Piątek, Sierpień 11, 2006 Recenzent: KINOmaniaK, Conrados Wynik:    odsłon: 3482 Język: pol Strona: 2/2
|