Kumple na zabój - Matador, The (AKA Mord und Margaritas) (2005)
Produkcja: Irlandia, Niemcy, USA
Gatunek: Czarna komedia
Data premiery: 2006-07-28 (Polska) , 2005-01-21 (Świat)
Reżyseria: Richard Shepard
Scenariusz: Richard Shepard
Zdjęcia: David Tattersall
Muzyka: Rolfe Kent
Czas trwania: 96
Od lat: 15
dyst.: Monolith Films
Obsada:
Pierce Brosnan: Julian Noble
Greg Kinnear: Danny Wright
Hope Davis : Bean Wright
I inni…
| |
„Usługi dla ludności z zakresu śmiertelności”
Przed obejrzeniem filmu „Kumple na zabój” zastanawiałem się, jaką kolejną rolę powinien przyjąć aktor, który światową sławę zyskał wcielając się w postać agenta jej Królewskiej Mości, Jamesa Bonda. Człowieka z licencją na zabijanie, największego amanta wśród „sprawiedliwych” morderców, wiecznego singla, egzystującego bez serdecznych przyjaciół, ale zawsze otoczonego pięknymi kobietami. „The Matador” dostarczył mi intrygującej odpowiedzi. Pierce Brosnan, aktor urodzony w Irlandii, po rozbracie z rolą bohatera Brytyjskiego Wywiadu, wcielił się... w prawie identyczną postać! Sukcesem filmu Richarda Sheparda stał się jednak fakt, że obu wspomnianym panom wspólną pracą skutecznie udało się, z ironicznym przymrużeniem oka zakpić z atrybutów, które od lat niezmiennie charakteryzują bodaj najsłynniejszego filmowego agenta.
Julian Noble (Brosnan) jest płatnym zabójcą. Wykonuje zlecenia na obszarze całego globu i jest praktycznie niezawodny. Po wielu latach skutecznych akcji i zarobieniu sporej gotówki, dotykają go problemy natury psychicznej. Jest w dołku, czuje się wypalony, a jego misja w Mexico City staje się dla niego zadaniem nie do przejścia. Kiedy nadchodzi dzień jego urodzin, uświadamia sobie, że stracił wszystkich przyjaciół, jest samotny, opuszczony, wymazany z pamięci starych znajomych. Nigdy nie miał problemu z kobietami, jego życie było pełne seksu, ale nie miał okazji zaznać prawdziwej miłości. Ten stan rzeczy doprowadza go do wewnętrznych przemyśleń, które dodatkowo zostają obciążone koniecznością ucieczki przed niezadowolonym zleceniodawcą. W branży Juliana nie wolno przecież pozwolić sobie na chwile słabości.
Z kolei Danny Wright (Greg Kinnear) jest podupadającym handlowcem z Denver, który z trudem egzystuje od pierwszego do pierwszego. Przyjeżdża do Meksyku, aby pozyskać kontrakt, który ma zapewnić mu możliwość odbicia się od dna. Danny obawia się, że kłopoty finansowe zagrożą jego małżeństwu i również znajduje się na skraju załamania.
Moim pierwszym impulsem było napisanie historii o dwóch obcych facetach, którzy spotykają się w barze - wspomina Richard Shepard, autor scenariusza i reżyser - Hotelowe bary mają to do siebie, że możesz opowiedzieć tam całą prawdę na swój temat, mając całkowitą pewność, że nigdy więcej nie spotkasz osoby, której to opowiadałeś. To fantastyczny punkt wyjścia dla super historii. W takich okolicznościach, popijając meksykańską Margaritę, poznają się Julian oraz Danny. Dwa skrajnie odmienne charaktery, dwoje skrajnie innych ludzi, o diametralnie różniących się poglądach na życie. Ogień i woda w pełnym tego rozumieniu. Co może wyniknąć z takiego zderzenia osobowości możecie dowiedzieć się tylko z niniejszego filmu, bowiem „Kumple na zabój” pokażą, że spotkanie w hotelowym barze czasem może okazać się momentem zwrotnym w życiu człowieka.
Początkowo film Sheparda prezentował się jako znakomita czarna komedia. Pierwsze sceny filmu dostarczają widzowi sporą dawkę śmiechu i dobrej zabawy. Z czasem okazuje się, że produkcja niesie ze sobą ludzkie dramaty, które dotykają na pozór przeciętnych ludzi, a oni sami niechętnie dzielą się nimi z otoczeniem. Czasem spowodowane jest to wstydem, skrępowaniem, innym razem sytuacją, w której załamany człowiek nie ma po prostu komu się wygadać. „Kumple na zabój” oprócz rozrywki niosą ze sobą chwilę refleksji i za to należy ten film docenić. Ponadto sugeruję uznać ów obraz za produkcję anty-bondowską, bowiem Pierce Brosnan, któremu rola brytyjskiego agenta otworzyła bramy do wielkiej kariery, potrafił zaszydzić z wizerunku nieskazitelnego bohatera. Jak wyjaśnia producent „Kumpli...”, Bryan Furst: nieustraszony bohater w końcu dochodzi do smutnych refleksji na temat swojego zwariowanego życia, opartego na międzynarodowych intrygach i morderstwach. Takie refleksje nie pojawiają się zwykle w filmach szpiegowskich. James Bond jest wyjątkowo wyidealizowaną wersją szpiegowskiego życia, dlatego zagranie roli Juliana przez Pierca Brosnana było genialnym pomysłem. Trudno mi się z ta opinią nie zgodzić.
Ocena Filmu: 

By Tcharekh
Nadesłane dnia: 2008.02.17
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com
Dodane: Niedziela, Luty 17, 2008 Recenzent: Tcharekh Wynik:     odsłon: 2642 Język: pol
|