Jutro idziemy do kina (2007)
Produkcja: Polska
Gatunek: Dramat, Melodramat, Wojenny
Data premiery: 2007-09-01 (Świat)
Reżyseria: Michał Kwieciński
Scenariusz: Jerzy Stefan Stawiński
Zdjęcia: Piotr Wojtowicz
Muzyka: Misza Hairulin
Czas trwania: 85
Obsada:
Jakub Wesołowski: Jerzy Bolesławski
Mateusz Damięcki: Andrzej Skowroński
Antoni Pawlicki: Wacek Dołowy
Anna Gzyra: Krysia
Julia Pietrucha: Zosia
Maria Niklińska: Basia
Marta Ścisłowicz: Ania
Katarzyna Gniewkowska: Matka Bolesławskiego
Jacek Romanowski: Ojciec Bolesławskiego
Grażyna Szapołowska: Matka Krysi
Paweł Smagała: Brat Zosi
| |
Romantyczne dusze
O tragedii pokolenia dwudziestolatków początku II Wojny Światowej słyszał każdy, kto przykładał się do lekcji języka polskiego w szkole średniej i czytał między innymi wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Młodzież, pierwsze pokolenie, które urodziło się w wolnej Polsce, kraju uwolnionym po latach zaborów, staje w obliczu kolejnej zbliżającej się wojny. Jej wybuch zabrał im młodość, plany na przyszłość, miłość, życie. Z tym poruszającym tematem postanowił zmierzyć się Michał Kwieciński, doświadczony i ceniony reżyser teatralny. Po „Statystach”, swoim debiucie kinowym, tym razem zrealizował pełnometrażowy film telewizyjny. Jak to w tego typu produkcjach bywa Kwieciński dysponował ograniczonym budżetem, a ze względu na potrzeby widzów zasiadających przed telewizorami obraz po prostu nie mógł nabrać epickiego rozmachu i szerokoekranowej przestrzeni. Mimo to film „Jutro idziemy do kina” okazał się produkcją zaskakująco energiczną, żywiołową, znakomicie oddającą to, czym reżyser chciał podzielić się z odbiorcami.
Fabuła koncentruje się na trójce przyjaciół - maturzystów rocznik 1938. Jerzy (Kuba Wesołowski) jest prymusem, ale jeszcze nie podjął decyzji co do kierunku studiów. Aby przedłużyć czas na przemyślenie swojej przyszłości wstępuje do szkoły podchorążych. Andrzej (Mateusz Damięcki) kontynuuje rodzinne tradycje i wstępuje do pułku kawalerii. Wacek (Antoni Pawlicki) cierpi na wrodzoną wadę serca i nie udaje mu się wstąpić do wojska. Wybiera więc studia medyczne. Chłopcy nie dopuszczają do sytuacji, by ich drogi się rozeszły. Spotykają się regularnie i świętują swoją młodość. Każdy z nich przeżywa pierwsze miłostki, które w głównej mierze wypełniają ich wolny czas. Czas, który nieubłaganie zmierza ku końcowi, bowiem z całej Europy napływają wieści o rychłym wybuchu wojny.
Akcja filmu rozpoczyna się balem maturalnym. Od pierwszych minut obraz zaraża widza atmosferą zabawy, radości i optymizmu. Jerzy, Andrzej i Wacek znajdują się u progu dorosłości, rozpoczynają nowy rozdział w swoim życiu. Są niepoprawnymi romantykami. Starają się o względy pięknych dziewcząt, pragną miłości. Za punkt honoru stawiają sobie służbę ojczyźnie, na każdym kroku powtarzając, że nie wpuszczą do Polski ani jednego Niemca. Pełni są młodzieńczego polotu, rozpiera ich energia, fantazja, ale również nie są pozbawieni wad. Ich największe problemy dotyczą spraw sercowych, a służbę wojskową traktują jak kolejną przygodę, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji politycznej. Ich sielankę nagle przerywa bombardowanie ziem polskich. Po raz pierwszy pojawiają się łzy, które nie opuszczą ich już do końca życia.
Film zakończony jest notatką: ”Spośród trzydziestu uczniów klasy, do której uczęszczali nasi bohaterowie, dwudziestu nie przeżyło wojny, a kolejnych trzech zostało skazanych na śmierć w stalinowskiej Polsce. Lecz nawet ci, którzy przeżyli, nigdy nie zdołali nadrobić straconych lat”. Kwieciński w sposób przejmujący i piękny, bez zbędnego sentymentalizmu i patosu, tak charakterystycznego choćby dla filmowców amerykańskich, ukazał ludzi w sytuacji bez wyjścia, bez nadziei na ucieczkę. Sytuację ludzi, którzy musieli bronić ojczyzny w obliczu świadomości, że ich młodzieńcze plany właśnie legły w gruzach. Wybuch wojny spada jak grom z jasnego nieba nie tylko na bohaterów filmu, ale również na śledzących ich losy widzów, którzy, choć mają świadomość czym skończy się wielka przyjaźń trójki mężczyzn, odrzucają tę myśl licząc podświadomie na inny finał.
„Jutro idziemy do kina” jest zatem filmem z głębszym przekazem. Sam tytuł podpowiada nam co krąży w głowach młodych, beztroskich ludzi. Mają swoje zamierzenia, oczekiwania. Niestety przyszło im żyć w czasach, w których „jutro” ma nie nadejść. Szokujące jest, że obraz Kwiecińskiego nie dostał szansy na kinową premierę. Co prawda w realiach polskiej kinematografii emisja telewizyjna ma szansę na dotarcie do szerszej publiczności, niż seans w multipleksie, ale potencjał drzemiący w pomyśle i sposób jego realizacji zasługuje na otrzymanie większej szansy, także tej bardziej komercyjnej. Uważam, że jest to obraz należący do czołówki polskich produkcji dramatycznych ostatnich lat.
Ocena Filmu: 

By Tcharekh
Nadesłane dnia: 2008.09.06
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com
Dodane: Sobota, Wrzesień 06, 2008 Recenzent: Tcharekh Wynik:     odsłon: 2466 Język: pol
|